poniedziałek, 18 czerwiec 2018

Gdzie w podróż poślubną?

podróż poślubnaŚlub to oczywiście jeden z najwspanialszych dni w naszym życiu. A przynajmniej powinien takim być. Ślub to jednak również mnóstwo stresów. Dlatego też tak ważna jest podróż poślubna.

To nie tylko czas na utrwalenie więzi między młodymi małżonkami, ale również możliwość odstresowania się po minionych, zwykle bardzo ambitnych i pracowitych miesiącach.

Opcja standardowa to oczywiście wyjazd z biurem podróży w ciepłe kraje. Wiele par się na to decyduje. Często podróż poślubna jest prezentem od kogoś z rodziny lub młodzi inwestują w nią, jeśli zostanie coś z „kopert”. Dla wielu jest to jedna z nielicznych szans, by wyjechać za granicę. A czemu ciepłe kraje? Po wielu miesiącach stresów i przygotowań mamy ochotę sobie spokojnie wypocząć nad morzem bądź basenem. Mało kto ma siły na ambitne zwiedzanie.

Niemniej to drugie mimo wszystko warto rozważyć. Jeśli na co dzień nie wyjeżdżamy za granicę, nie jesteśmy typowymi podróżnikami, a podróż poślubną mamy zapamiętać na całe życie, warto pomyśleć o czymś oryginalnym. Nie mówię tu oczywiście o podróży koleją transsyberyjską, podczas której trzeba spędzić wiele dni w pociągu, więcej informacji, ale już wyjazd do Tajlandii czy Meksyku można jak najbardziej rozważyć. Oczywiście słabo byłoby pojechać w takie miejsce i tylko leżeć na plaży. W takich miejscach trzeba koniecznie coś pozwiedzać. Na szczęście są inicjatywy, takie jak ta, które umożliwiają zwiedzanie wedle autorskiego programu i trochę inaczej niż standardowo. Warto się zainteresować moim zdaniem. Wyprawa do dalekiego kraju w podróż poślubną? Dla mnie super opcja.

po ślubie w ciepłych krajach

Część osób oczywiście rezygnuje z dłuższej podróży i pieniądze z „kopert” inwestuje np. w nowe mieszkania czy inne sprawy bieżące. A jeszcze innym wesele w ogóle się nie zwraca, więc żaden większy wyjazd nie wchodzi w rachubę. Wydaje mi się jednak, że podczas organizacji wesela należy brać siły na zamiary. Część kosztów można ograniczyć i tym samym nie wyjść po fakcie na minus. I wtedy właśnie pojechać w podróż życia.